niedziela, 19 stycznia 2014

Posępna litość (Grave mercy) - Robin LaFevers

Narracja: pierwszoosobowa, ze strony Ismae
Autor: Robin LaFevers
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl wydawniczy: Jego nadobna zabójczyni I
Ilość stron: 560

„Po co być owcą, skoro można być wilkiem”

Miałam inne wyobrażenie o tej książce. Sądziłam, że będzie to ponure fantasy, któremu sens nadaje nieznająca litości bohaterka, nienawidząca całego świata w odwecie za krzywdy, jakich od niego doświadczyła w ciągu swojego krótkiego życia. „Posępną litość” kojarzyłam z początku z „Lewą ręką Boga” Paula Hoffmana.  Nic bardziej łudzącego. Dzieło Robin LaFevers różni się od moich wstępnych założeń, ale nie mogę narzekać – autorka spisała się na piątkę z plusem.

Akcja toczy się w piętnastowiecznej Bretanii. Główną bohaterką jest Ismae, siedemnastoletnia córka boga śmierci – Mortaina. Dziewczyna nie ma łatwego życia, już na pierwszej stronie dowiadujemy się, że matka chciała się jej pozbyć, gdy była w ciąży. Ismae przeżyła, ale trucizna wypaliła na niej blizny – nie tylko na ciele, ale również na duszy, bo kto nie czułby się odrzucony, wiedząc, że jest się niechcianym dzieckiem? Relacje między nią a przybranym ojcem układały się jeszcze gorzej. Na szczęście w wieku czternastu lat dziewczyna trafia do Zakonu czczącego Mortaina, służącego mu w zabijaniu. W ciągu trzech lat uczy się władania bronią, przyrządzania trucizn a nawet uwodzenia mężczyzn – wszystkiego, co może jej się przydać podczas wykonywania misji, polegającej na zabijaniu wyznaczonych ludzi, wypełnianej przez Zakon z woli Mortaina. Ale Ismae nie ma wyrzutów sumienia, wie, że Zakon jest nieomylny i służba Mortainowi to zaszczyt, którego dostępują nieliczni.

Razem z Ismae przeżywamy jej pierwsze zabójstwo – co ciekawe, ona nie postrzega śmierci, morderstwa jako czegoś złego. Traktuje ją jak narzędzie do wymierzania sprawiedliwości lub akt łaski. Po drugim zabójstwie występują komplikacje. Niedługo potem Zakon wysyła ją w podróż wraz z Gavrielem Duval’em, zaufanym człowiekiem przyszłej monarchini, na dwór Anny Bretońskiej, której Ismae jak i Zakon są wierni.
Nie wszyscy są zadowoleni z pojawienia się Duvala w pobliżu księżnej. Ismae działa „pod przebraniem”, wszyscy biorą ją za kochankę Gavriela, co jest częścią planu. Atmosfera panująca na bretońskim dworze jest bardzo napięta, taka cisza przed burzą, której apogeum jesteśmy świadkiem na ostatnich stronach powieści.

Spiski, konszachty, knowania, zdrady, intrygi. Nie wiadomo, kto stoi po czyjej stronie, komu można zaufać. Przyjaciel w każdej chwili może okazać się wrogiem, będący w zmowie z nieprzyjacielem. Jedyne, co jest jasne dla Ismae to chronienie księżnej za wszelką cenę. Dziewczyna zaczyna czuć sympatię do Duvala, ale na szczęście szybko się okazuje, że mężczyzna ma taki sam cel jak ona. Podczas szpiegowania dla Zakonu, w sercu Ismae mimowolnie rodzą się trudne pytania: czy Zakon zawsze ma racje i rzeczywiście jest nieomylny? Czy ludzie mający umrzeć nie mają prawa do zadośćuczynienia, odkupienia swoich win, naprawienia popełnionych błędów?

Autorka zaledwie ociera się o wątek romantyczny pomiędzy Ismae a Duvalem. Z pewnością nie jest on dominujący jak w niektórych znanych mi książkach. Akcja koncentruje się głównie na wydarzeniach, mających wpływ na dalsze losy Bretanii a romantyczne uczucia są zaledwie dodatkiem do fabuły.

Robin LaFevers jest amerykańską pisarką. Wcześniej tworzyła dla młodszych czytelników, a więc „Posępna litość” jest jej debiutem w kategorii Young Adult. Co więcej, niektóre z postaci występujących w książce, mają swoje odzwierciedlenie w historii np. Anna Bretońska. Autorka interesuje się średniowieczną Europą, umiejętnie przelewając informacje na papier i wplatając w powieść. Nie mogę się doczekać drugiego tomu Jego nadobnej zabójczyni, który będzie opowiadał historię innej córki Mortaina – Sybelli.



To już koniec :D Myślę, że nie było aż tak źle, jak na pierwszą recenzję. Blog jest jeszcze niedopracowany, nie do końca rozeznałam się w tych wszystkich funkcjach i gadżetach. Staram się jak mogę, ale jestem tylko człowiekiem. Niedługo pojawi się kolejny post :) 

Pozdrawiam,
Gracenta

Po prostu „Cześć!"

Cześć!
Nie mam pojęcia, co teraz napisać, ale wypadałoby, aby mój pierwszy wpis na moim pierwszym blogu nie był recenzją ani opowiadaniem – bo właśnie w tym celu stworzyłam to miejsce.
Zanim zanudzę Was (jeśli w ogóle ktoś odwiedzi ten blog) na śmierć, chciałam Wam podziękować, że w ogóle się tutaj znaleźliście i dotrwaliście jak na razie do… drugiego akapitu. Na pewno ja nie byłabym na tyle wytrwała.

A teraz coś o mnie. Nie chcę Was zanudzić moim życiorysem, a więc nie będę cały czas pisać o sobie. Chcę tylko, abyście troszkę mnie poznali. Mam na imię Monika, uczęszczam (nie wierzę, że posłużyłam się tym słowem. Łatwiej byłoby napisać chodzę) do 1 kl. LO o profilu humanistyczno-biologicznym. Nie cierpię angielskiego, ale jak zdążyliście się zorientować po nazwie tego bloga (dla mniej spostrzegawczych, przypomnę nazwę – Meine Lieblingsbücher), większą sympatią darzę niemiecki. Kocham czytać książki, pisać opowiadania, hodować rośliny, zwierzęta. Aby realizować część tych pasji, związanych z humanem, stworzyłam ten blog. Zamierzam umieszczać tutaj recenzje przeczytanych przeze mnie książek i od czasu do czasu dzielić się krótkimi opowiadaniami. Dobrze, że napisałam „zamierzam”, bo ten czasownik jest słowem kluczowym. Na razie próbuję ogarnąć jak się prowadzi bloga i dodaje gadżety.
Zapomniałam dodać, że interesuję się fantastyką. I tutaj mam na myśli wszelkiego rodzaju paranormale, urban fantasy. Zwykle czytam „odmóżdżacze” ( a może „zapychacze”?), które pozwalają na kilka godzin zapomnieć o świecie. Oczywiście, odrobiłam lekcje i mam zaliczone „klasyki” w postaci tomów Harrego Pottera, książek Tolkiena oraz sławne Opowieści z Narni. Nie jestem fanką Zmierzchu ani Pamiętników Wampirów. Za to uwielbiam Meg Cabot, Maggie Stiefvater oraz wszystko, co wyjdzie spod pióra Ricka Riordana.
Na książkowych stronach, portalach, a nieraz blogach przybieram mój ulubiony nick - Gracenta. Wątpię czy ktoś o mnie słyszał, ale warto było spróbować. Łatwo mnie znaleźć na lubimyczytac.pl, paranormalbooks.pl i kilkunastu innych stronach, poświęconym tej tematyce.

Gdy teraz patrzę, ile napisałam o sobie, zaczynam myśleć, że kilkanaście minut temu musiała dojść do głosu ta druga, egoistyczna część mojej natury. Nie zdziwiłabym się, gdybyście przebieżnie obrzucili wzrokiem cały post i zasnęli przy klawiaturze. Jeśli jednak jakimś cudem udało Wam się dotrwać do tego momentu bez ani jednego ziewnięcia, przyjmijcie ode mnie najszczersze gratulacje i ponowne podziękowania. Postaram się, aby recenzje nie były beznadziejne i totalnie oderwane od rzeczywistości, ponieważ moim celem nie jest marnowanie Waszego i mojego czasu.

Gdyby ktoś z Was chciałby mnie o coś zapytać, pogadać lub po prostu udzielić mi rad na temat prowadzenia bloga, jestem otwarta na wszelkie propozycje, chociaż wiem, że szanse na jakikolwiek odzew są niewielkie, ale zawsze można mieć nadzieję. Jak coś, to piszcie (nie tylko na emaila, komentarze też się liczą:)) --> gracja313@tlen.pl

Pozdrawiam,
Gracenta